10.12.2015

"Rozmowy z samym sobą" Jiddu Krishnamurtiego

Poranek był cudowny, a chłodne powietrze, otulając mnie, stawało się coraz zimniejsze. Zapomniałem o wszystkim, nie było niczego oprócz odczucia, że nic nie posiadam.

Niech nikomu nie przyjdzie tutaj jednak na myśl medytacja, gdyż termin został bardzo zafałszowany. Najpowszechniejsze jego rozumienie – dumanie nad czymś, rozważanie czegoś, myślenie o czymś – nosi znamiona trywialności i pospolitości. Jeżeli chcemy zrozumieć naturę medytacji, wówczas powinniśmy zapomnieć o tym, jak ją nazywamy, gdyż za pomocą słów nie da się określić czegoś, co wykracza poza kategorie. Żadne słowo, żadne systemy czy sposoby myślenia, ani też jakiekolwiek ćwiczenia czy umartwianie się nie są w stanie oddać tego, czym jest medytacja. Gdyby medytację – prawdziwą medytację, nie zaś coś, co często bywa pospolite, poddawane manipulacjom, zafałszowane i niejednokrotnie związane ze zdobywaniem znacznej ilości pieniędzy – pojmować poza słowami, wówczas niesie ona ze sobą spokojny i delikatny ruch, który dzieje się poza czasem. Ponownie ogranicza nas słowo ruch. Zakłada ono bowiem istnienie czasu, gdy mnie chodzi o ruch, nie ma początku ani końca. O ruch, który jest falą następującą za falą poprzedzającą, która nie wiadomo skąd się wzięła i która nigdy nie rozpływa się na plaży. Medytacja jest więc czymś na wzór nigdy nie kończącej się fali.

Czas, jakkolwiek byłby spowolniony, jest czymś nieznośnym. Oznacza bowiem wzrost, ewolucję, stawanie się, osiąganie czegoś, uczenie się, zmianę. W tym rozumieniu niewiele różni się on od tego, co ludzie przypisują medytacji. Jednakże czas nie powinien mieć z nią nic wspólnego. Jest on bowiem związany z działaniem woli, z pożądaniem, a przecież pod żadnym pozorem nie można pożądać medytacji – właściwe znaczenie tego słowa jest nieuchwytne dla ucha – gdyż wybiega ona daleko poza znaczenie przypisywane temu terminowi.
Siedzę na skale i podziwiam błękitne niebo – jakże niezwykle błękitne, powietrze jest czyste, niczym nie skażone. Daleko za wzgórzami rozciąga się pustynia, której sporą połać można dostrzec z tego miejsca. Doprawdy wszystko dociera do mniejakby poza czasem. Jedynie sama percepcja może wyrazić to, czym rzeczywiście jest.