21.08.2015

Detroit rzeczywiście jest trupem

Jedyna różnica pomiędzy syfem panującym w Detroit a tym charakterystycznym dla krajów Trzeciego Świata polega na tym, że w Detroit po ulicach nie chodzą kozy.

Zastanawiałem się nad współczesną literaturą faktu, nad reportażem post Kapuściński, jak to teraz wygląda. Wybór padł na Detroit – sekcja zwłok Ameryki. Jeśli można tak powiedzieć, to „przeraźliwie mnie zaskoczyła” ta książka, w pozytywnym znaczeniu tychże słów! Strona po stronie wkraczałem wraz z Charliem LeDuffem w głąb czegoś fascynującego i zarazem tak przeraźliwego, że nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiej sytuacji wyniszczenia w Polsce. Słusznie zauważył mój znajomy, że gdyby dajmy na to Wałbrzych lub Suwałki stoczyły się tak bardzo i istniało tam takie prawo, jak w Detroit, to ludzie tam mieszkający doprowadziliby do zamieszek na wielką skalę. Detroit zaś krok po kroku jest drążone i doprowadzane do ruiny przez włodarzy i przedsiębiorców (tych drugich już coraz mniej). I większość tych machinacji i przekrętów na wielką skalę odbywa się w świetle dziennikarskich dochodzeń. Nie ma już w Detroit tej odrobiny przyzwoitości, która stara się delikatnie ukryć upadek, wszystko podane jest na tacy, wystarczy odrobina zainteresowania.