21.07.2015

Eco podpowiada jaki temat dać na pierwszą stronę

Przeczytałem Temat na pierwszą stronę Umberto Eco. Nie wnikając w znaczenie wywodów związanych z Mussolinim mój osąd jest raczej na nie. A może tak właśnie chciał Eco? Poprowadzić czytelnika, żeby sam dopowiadał sobie scenariusz za scenariuszem a i tak autor zrobi to, co będzie chciał. Jeden z moich wykładowców sugerował, żeby nie unosić się emocjami i próbować znaleźć elementy powieści, które postawią ją w pozytywnym świetle. Więc może mój osąd będzie raczej na tak? Może.

Człowiek z bagażem doświadczeń, człowiek raczej z tych utrzymujących się na powierzchni wody, na plecach, bez wysiłku. Człowiek, mężczyzna plus gazeta, która ma być, ale w czasie przeszłym, dwanaście numerów zerowych, ma być formą zastraszenia lub wzbudzenia respektu wobec przyszłych – przeszłych czytelników. Do tego mężczyzna ma napisać książkę na temat. Jest miłość, jest szpieg, jest mitoman – nie mitoman ze wspomnianym wyżej Mussolinim w tle – nie tle.

Mitoman zostaje zasztyletowany i każda myśl człowieka, mężczyzny zostaje poddana temu wydarzeniu. Po programie telewizyjnym mitoman okazuje się nie mitomanem i główny bohater gubi się w tym gąszczu potwierdzonych – niepotwierdzonych informacji. Psychoza spowodowana wydarzeniami i informacjami staje się nie psychozą, staje się „zagubieniem” w rzeczywistości i równoległym świecie informacji dziennikarskich. I wszystko spięte klamrą jednej czcionki – i w opozycji pojawia się inna czcionka. Więc co w takim razie jest prawdą?

Zbezczeszczone ciała faszystów, powieszone na stacji benzynowej (drugi od lewej Mussolini, trzecia Clara Petacci), 29 kwietnia 1945; źródło: Wikipedia
Wiem, Umberto Eco to tzw. „ciężki przypadek”. Znamy Imię róży, Wahadło Foucaulta. Czasami Temat na pierwszą stronę przypominał mi gmatwanie się w znaczeniach znaku, semiotyczne zabawy, odwołania do, w ciągłej grze z czytelnikiem na podstawowym i wyższym poziomie. Nie odszukiwałem specjalnie głębszego sensu, podczas lektury nie spędzałem czasu na śledzeniu każdego pojawiającego się nazwiska z odległej przeszłości lub początku lat dziewięćdziesiątych. Może to błąd, może ta powieść jest przede wszystkim dla Włochów, nie wiem. Wiem natomiast, że pomimo włoskich epizodów historycznych i współczesnej specyfiki tego kraju są również zagadnienia o wymiarze ogólnym.

Powieść może być chwalona za demaskowanie działań redakcji prasowych i dziennikarzy, za ukazanie ich warsztatu nie zawsze zgodnego z etyką, opartego na manipulacji i indoktrynacji. Mi osobiście podoba się ukazanie w krzywym zwierciadle zaangażowania w treść i komplikacji z tego wynikających. Dodać do tego ciągłą grę opozycji i wychodzi na to, że powieść jest jednak na tak.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz