30.01.2015

Pozwolicie, że przedstawię...

Facebook ma to do siebie, że wszystko leci na łeb, na szyję. Tablice się zapełniają, wiadomości na głównej przelatują z ogromną prędkością, wszystko gdzieś znika, umyka, czasami bardzo byśmy chcieli coś przeczytać, obejrzeć, ale już pojawia się coś innego, nowego.

Kilka osób śledzących tabako.pl wie, że próbuję w miarę możliwości uchronić przed facebookowym potopem informacji małe conieco, takie wartościowe conieco. Czasami jakieś zdjęcia znajomych, czasami informacje o tym, że ktoś istnieje również poza facebookiem, ma bloga, tworzy coś przeznaczonego na dłuższy czas. Znacznie dłuższy niż wzmianka wygenerowana przez FBboota, dopasowującego ilość i jakość treści do naszych preferencji. Ale dość, czas przedstawić...

Hanna Mielczarek - stara znajoma z lat szkolnych. Złapałem się na tym, że zacząłem przyglądać się jej mikrorecenzjom filmów aktualnie wyświetlanych w kinach. Ma wiedzę, wie "co w trawie piszczy" i potrafi przekazać w przystępnej formie wartościującą informację o danej produkcji. Nie ucieka przed filmami gorszymi, próbuje ostrzec, ale zarazem nie zamyka bramy przed odmiennymi gustami. No i ma wielu fanów, do których bez wątpienia zaliczam również moją osobę. Poniżej prezentacja kilku recenzji Hani. Wraz z nią zapraszam.

Hiszpanka

Ale o co tu chodzi? 
Nawet jeśli na wstępnym etapie przyświecał twórcy zamysł wyprodukowania filmu symbolizującego próby manipulacji ideologicznej, może indoktrynacji to zostało to wybitnie przedobrzone… 
Klasyfikowany (źródło: filmweb.pl) jako film historyczny…hmm może i tak, bo próbuje podejmować tematykę Powstania Wielkopolskiego, jednym z bohaterów jest Ignacy Paderewski, a inny został wystylizowany na Marszałka Piłsudskiego; jako kryminał i tu może częściowo też się zgodzę… pojawia się broń, jest zabójstwo, ale akcja? Jaka akcja? Tego niestety zabrakło. Mnogość wątków, które przez dłuższy czas tylko w domyśle się przeplatały, wielu bohaterów i scen nie powiązanych ze sobą łańcuchem przyczynowo skutkowym spowodowały totalny chaos, jakby scenariusz został porwany przez obcych… Tak, w pewnym momencie miałam wrażenie, że to jakieś „przyczajone” science fiction Emotikon wink 
Przyznać należy, że robiący wrażenie budżet został wykorzystany imponująco – piękne stroje, ogrom statystów, kolor, nowoczesna technologia… może także wynagrodzenie dla specjalistów od seansów spirytystycznych… 
Jak dla mnie za dużo groteski, przekombinowana symbolika, zbyt wiele wymieszanych inspiracji zasięgniętych od mistrzów gatunku. Wszystkiego jest za dużo, a imponujący budżet sprawia wrażenie zainwestowanego dla samego faktu poczynienia inwestycji… To wszystko nie działa, nie wciąga w swój wir. Nuda nuda nuda i jeszcze raz nuda… 
1/10 i to tylko ze względu na aktorstwo Pana Jana Peszka, Jana Frycza i oczywiście Jakuba Gierszała;).



Carte Blanche

Historia nauczyciela, który mimo systematycznej utraty wzroku nie przyznaje się do choroby i walczy o normalne życie oraz prawo do dalszego wykonywania zawodu. Udowadnia nie tylko sobie, że miłość do swojej pracy, pasja i charyzma pozwalają osiągnąć to, co mogłoby się wydawać niemożliwe. Historia owszem wzruszająca, ale film „tylko” niezły, porządnie zagrany - Pan Andrzej Chyra zaaplikował mi niestety pewien niedosyt, za to Arkadiusz Jakubik i Pani Dorota Kolak są świetni. Zabrakło mi dramaturgii, studium psychologicznego głównego bohatera, lepszych dialogów. Raziły mnie wmontowane nieco na siłę, jak na mój skromny gust, klatki promujące miasto Lublin, w którym toczy się akcja… Sądzę, że można to było zrealizować w sposób bardziej subtelny… Z drugiej strony skoro miasto zainwestowało w produkcję filmu, to i wymagało…;) 6/10.

Lewiatan

Rosja, prowincja, korupcja, brak sprawiedliwości, zero praworządności i ktoś bardzo zachłanny, ktoś ustawiony na górnej części drabiny społecznej… Gdyby to był amerykański film nikt by na niego nie zwrócił większej uwagi… Ale w obecnej sytuacji politycznej, kiedy reżyser i producenci mają odwagę, aby promować go w świecie, to jest cytuję „Arcydzieło”… Nie dla mnie… Owszem piękne zdjęcia, bo i tereny piękne, ale nie przesadzajmy… film odkrywczy nie jest… a, że nazywa rzeczy po imieniu… Nazywa, ale czy to wystarczający powód, aby bić brawo? Przyznawać Złotego Globa w kategorii film nieanglojęzyczny?

Exodus

Porządnie nakręcona opowieść biblijna o życiu Mojżesza. Ci wszyscy, którzy ją znają z pewnością nie mogą spodziewać się gwałtownych zwrotów akcji, bo ich po prostu nie ma. Świetnie zobrazowana potęga ówczesnego Egiptu, bardzo dobra gra Christiana Bale’a <3, dobre efekty, zwłaszcza 7 plag. Przyznać jednak muszę, że spodziewałam się czegoś więcej w scenach rozstąpienia morza. Tu bardziej postawiono na fizyczne możliwości i realizm niż na zjawiskowość. Może i dobrze… Twórcy unikną w ten sposób zarzutów o stronniczość religijną w przedstawieniu biblijnego cudu. Mimo, że film jest długi ogląda się bardzo przyjemnie jednak nie sposób nie pokusić się porównanie z innym filmem inspirowanym Starym Testamentem - „Noe wybrany przez Boga” - Darren Aronofsky wygrywa…

Kebab i horoskop

Film obejrzałam w czasie ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni i nie zamierzałam o nim pisać. Zdanie zmieniłam, ponieważ zauważyłam go w planie seansów Klubu Filmowego. Nie chcę tracić więcej czasu niż to konieczne – słaby słaby i jeszcze raz słaby. Domyślać się jedynie mogę, ze aspiracją twórców był obraz współczesnego człowieka pozbawionego celu życiowego, egzystującego bezwolnie bez planu na swoje istnienie, dającego się wykorzystywać, nie poszukującego motywacji, inspiracji, zamkniętego, bez sił na cokolwiek… Obraz mnie niesamowicie irytował i nudził… Wielka szkoda, że zagrał w nim Bartłomiej Topa, którego cenię. 
Ostrzegam przed zmarnowaniem czasu, ale jeśli ktoś woli sam się przekonać, życzę mimo wszystko miłego seansu…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz