27.10.2014

Outsider, Colin Wilson

Thomas Edward Lawrence
Wyłożyliśmy im tę sprawę... wskazując, że życie w gromadzie ma charakter wyłącznie zmysłowy i aby je przeżyć i pokochać, człowiek musi poznać je do dna. Rewolta nie jest azylem dla ludzi słabych, ani nie obiecuje w nagrodę radości. Istota rewolty to stały przyrost siły, aby można było wytrzymać wszystko, co potrafią wytrzymać zmysły, z pełną świadomością, że każdy krok stanowi przygotowanie do dalszych niebezpieczeństw, jeszcze większych wyrzeczeń i dotkliwszych cierpień. Przeszłość i przyszłość znajdują się poza zasięgiem naszych doznań zmysłowych. Uczucie przeżyte to uczucie już poskromione, martwe doświadczenie, które złożone zostało do grobu w chwili, gdy zdołaliśmy wyrazić je w słowach.

Prawdziwi ludzie pustyni są skazani, jak dobrze o tym wiedzą, na wieczną walkę z nieprzyjacielem, który nie należy ani do naszego świata, ani życia, lecz jest samą nadzieją. Klęska jest więc wolnością, ofiarowaną ludziom przez Boga. My możemy korzystać z tej wolności tylko w sposób negatywny, czyli nie robiąc nawet tego, co leży w naszej mocy. Życie stanie się wtedy naszą własnością, gdyż okazując mu wzgardę będziemy nad nim panować. Śmierć okaże się najlepszym z naszych uczynków, ostatnią szansą uczciwości wolnego człowieka, od dawna zasłużonym odpoczynkiem. Mając do wyboru dwie ostateczności, życie i śmierć, lub mówiąc mniej krańcowo, swobodę i trwanie, ograniczymy trwanie (które stanowi substancję życia) do minimum i ze wszystkich sił będziemy dążyć do swobody. Wtedy dopiero będziemy mogli realizować prawdę, że bierność jest bardziej moralna od działania. Niektórzy ludzie są pozbawieni siły twórczej, a ich swoboda nie przynosi żadnych owoców, ale tylko dlatego, że jedynym ich tworzywem jest materia. Chcąc tworzyć dzieła niematerialne, dzieła twórcze, pochodzące z ducha, a nie z ciała, musimy jak najmniej czasu i trudu poświęcać potrzebom fizycznym, ponieważ u większości ludzi dusza starzeje się znacznie szybciej od ciała. Wyrobnikom ludzkość niczego nie zawdzięcza. (Lawrence)
Ilustracja autorstwa Williama Roberts'a do Siedmiu filarów mądrości T.E. Lawrence'a
* * *
Oto prawdziwy Van Gogh; nie malarz, nie outsider, dla którego życie jest żywym i bolesnym pytaniem, domagającym się odpowiedzi, zanim Van Gogh zacznie żyć. Jego najwcześniesze doświadczenia uczą go, że życie – to wiekuiste Za i Przeciw. Na skutek wrodzonej wrażliwości niezwykle głęboko uświadamia sobie owo Przeciw – własną niedolę i niedolę świata. Wszystkie siły wytęża w poszukiwaniu Za – instynktownego, bezwzględnego Tak. Podobnie jak każdy artysta ma chwile, kiedy wydaje mu się, że jest w całkowitej zgodzie z wszechświatem i z samym sobą; kiedy – jak Meursault – czuje, że wszechświat i on sam pochodzą z jednego praźródła; całe życie wydaje mu się wtedy celowe i własna niedola również wydaje się celowa. Poza owymi chwilami nieprzerwanie trwa walka o ponowne przeżycie tego objawienia. Jeżeli we wszechświecie istnieje ład, jeżeli można czasami ów ład dostrzec i czuć się w całkowitej harmonii z nim, musi on być widzialny, namacalny tak, by można go było przy pomocy jakiejś dyscypliny odzyskać. Sztuka – to tylko jedna postać takiej dyscypliny.
Gwiaździsta noc, Vincent van Gogh
Niestety, problem ów komplikują rozmaite, całkiem uboczne potrzeby ludzkie, które zaprzątają uwagę: życie w gromadzie, wzajemne zrozumienie, poczucie uczestnictwa w społecznym życiu ludzkości. I, oczywiście, sprawa dachu nad głową, jedzenia, picia. Artysta usiłuje poświęcić im uwagę, ale nie łatwo mu to uczynić, skoro jest tyle innych, ważniejszych rzeczy do przemyślenia. A wszystko staje się jeszcze trudniejsze na skutek wrogości innych ludzi, którzy dzień w dzień wysuwają pytanie: „Czy to możliwe, żebym ja był w błędzie?”.
* * *
Przypuśćmy, że wielka Potęga Życia wpadła na pomysł zegarowego wahadła i użyła Ziemi jako jego tarczy. Przypuśćmy, że dzieje jednego ruchu owego wahadła, które nam, działającym, wydają się takie nowe, są tylko powtórzeniem dziejów poprzedniego ruchu; ba, jeszcze więcej: jeśli w jakiejś niewyobrażalnej nieskończoności czasu Słońce wyrzuca naszą Ziemię w górę i znów ją chwyta, jak woltyżer cyrkowy wyrzuca w górę piłkę, i jeśli nasze wielowiekowe epoki są jedynie chwilami pomiędzy wyrzuceniem a chwyceniem – czy taki olbrzymi mechanizm może bez jakiegokolwiek celu? (G.B. Shaw, Człowiek i nadczłowiek)
* * *
Sposób, w jaki I Ching usiłuje patrzeć na rzeczywistość, zdaje się nie aprobować toku naszego rozumowania opartego na zasadzie przyczynowości. Z punktu widzenia starożytnego Chińczyka chwila, stanowiąca przedmiot naszych obecnych rozważań, jest raczej uchwyceniem przeżycia przypadkowego niż wyraźnie określonym wynikiem łączących się ze sobą procesów przyczynowych. Interesuje nas raczej sytuacja wytworzona przez przypadkowe wydarzenia, a nie hipotetyczne przyczyny, które pozornie spowodowały ów zbieg okoliczności. (C.G. Jung, fragment Wstępu do I Ching)
* * *
Istotna różnica pomiędzy marksistą a romantykiem-outsiderem polega na tym, że pierwszy chciałby ściągnąć niebo na ziemię, a drugi marzy o podniesieniu ziemi do nieba. W oczach outsidera marksista jest beznadziejnie krótkowzroczny w swym dążeniu do stworzenia raju na ziemi; pojęcia jego zdają się opierać na całkowitym niezrozumieniu psychologii człowieka. Typowy przykład outsiderowskiej krytyki idealizmu społecznego stanowią: Nowy wspaniały świat Aldousa Huxley'a i My Zamiatina.
* * *
Wielu ludzi żyje od chwili do chwili, nie sięgając wzrokiem naprzód, ani wstecz. Całą ich uwagę pochłaniają – jak u zwierząt – bezpośrednie potrzeby fizyczne. Przeciętny człowiek różni się od psów i kotów w pierwszym rzędzie tym, że sięga wzrokiem dalej naprzód, potrafi trapić się swymi potrzebami fizycznymi, które będą aktualne dopiero za sześć miesięcy, a nawet dziesięć lat. Dogmat o Grzechu Pierworodnym podkreśla fakt, że człowiek utracił zdolności wizjonerskie dlatego, iż zużywa zbyt wiele energii na myślenie o sprawach praktycznych. W każdym razie tego rodzaju interpretację sugerują nam wielcy nauczyciele religii, przypominając, że Jezus mówił Żydom, by nie tracili tak wiele czasu na zdobywanie i trwonienie dóbr materialnym, lecz by brali przykład z lilii polnych.
* * *

Ludzie przeważnie myślą jedynie o swych bezpośrednich potrzebach fizycznych; przenieśmy ich na bezludną wyspę, gdzie nie mieliby pożywki dla swych umysłów, a dostaną obłędu. Brak im istotnych bodźców działania. Przekleństwem naszej cywilizacji jest nuda. Kierkegaard ujął to spostrzeżenie dobitnie: 
„Bogowie nudzili się, więc stworzyli człowieka. Adam nudził się w samotności, powstała więc Ewa. Od tego momentu nuda zakradła się do dziejów świata i rosła coraz bardziej, dokładnie w miarę tego, jak rosła ilość ludzności. Adam nudził się samotnie, potem Adam i Ewa nudzili się razem, a potem nudzili się Adam i Ewa, Kain i Abel en famille, a potem wzrastała liczba ludzi na świecie i ludzie nudzili się en masse. Dla rozrywki powzięli myśl zbudowania wieży tak wysokiej, że wierzchołek jej sięgał obłoków. Myśl ta była tak nudna, jak wieża była wysoka i stała się ostatecznym dowodem, że nuda wszystko zwyciężyła.”
Wieża Babel, Pieter Bruegel

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz