01.07.2014

Wczoraj, dziś i jutro...

Rozpoczęły się wakacje i tym samym zaczął się sezon na koncerty. W skrzynce redakcyjnej również zaczęło być ciekawie. Z serii Znaleźne dziś trzy artykuły, jeden o zakończonym w niedzielę Life Festival Oświęcim, drugi o Trójce na Openerze, kończący zaś o październikowym Soundedit. Wczoraj, dziś i jutro...


20 tysięcy fanów oklaskujących Erica Claptona!


Święto muzyki, życia, radości i pokoju – finał tegorocznej edycji LFO wniósł do Oświęcimia potężną ilość pozytywnej energii. Od najwcześniejszych godzin porannych miasto przeżywało oblężenie fanów muzyki. Tysiące melomanów spędzało popołudnie poprzedzające sobotnie koncerty m.in. na rynku miasta. Wszyscy czekali na artystów sobotnich koncertów, ale szczególnie na tego jednego – Erica Claptona, aby oddać hołd bluesowi i blues rockowi.

Edyta Bartosiewicz, fot. Konrad Kubuśka


Dzień rozpoczął się od świetnej pogody i rekordowej frekwencji na starcie biegu ulicznego „Tolerancja na sportowo”. Ponad 500 uczestników z Polski i ze świata, m.in.: z Kenii, Etiopii, Białorusi i Ukrainy, poparło swoim wysiłkiem ideę biegu w dystansie na 5, 10 i 2,5 km. Biegacze i kibice mogli zobaczyć Roberta Korzeniowskiego z numerem startowym na dystansie 5 km oraz w biegu rodzinnym na 2,5 km, podczas którego mistrz olimpijski zaprezentował swój kunszt chodziarstwa. Na metę dotarł z jedną z rodzin biorących udział w biegu.

Tymczasem na stadionie MOSiR trwały próby do wieczornego koncertu finałowego.

Jako pierwszy na scenie pojawił zespół Eleanore Krieger. Grupa, dla której był to debiutancki (!) koncert w karierze, już niebawem może mocno namieszać na rodzimej scenie muzycznej. Wielu starszych kolegów po fachu mogłoby im pozazdrościć nie tylko przebojowych piosenek, ale również scenicznej charyzmy. Być może widoczny brak tremy jest spowodowany telewizyjnym doświadczeniem dwójki frontmanów, Wojtka Baranowskiego i Ernesta Staniaszka - finalistów programu „The Voice Of Poland”.

Izraelska grupa Kerach 9 (znana również jako Ice 9) swoim energetycznym występem podtrzymała gorącą atmosferę na widowni. Największy aplauz wzbudziła „Nasza klasa” Jacka Kaczmarskiego, zaśpiewana częściowo po polsku. Wokalista Noam Rotem jest wielkim fanem polskiego barda. „Zadziwiające, że ten utwór, gdyby nieco pozmieniać imiona i nazwy miejsc, byłby aktualny również dziś, w wielu miejscach na świecie” – mówił ze sceny. W wywiadzie dla festiwalowej telewizji lider zespołu, podkreślił, że to wielki przywilej grać na festiwalu, który promuje idee zbudowania nowej, lepszej przyszłości dla takiego miasta jak Oświęcim. Mówił też o tym, jak czuje się w Polsce:

„To moja druga trasa po Polsce i naprawdę kocham to miejsce, czuje się tu jak w domu. Może dlatego, ze część mojego DNA jest właśnie stąd. Kiedy graliśmy koncert w Łodzi odnalazłem dom mojego pradziadka. Jestem częścią tego miejsca, ludzie są wspaniali, miejsce jest wspaniale a ja tylko szukam okazji, żeby tu wrócić.”

Kolejna odsłona poprzedzająca występ gwiazdy wieczoru, Erica Claptona, był występ zespołu Abby. Berlińczycy zaprezentowali nowoczesny miks psychodelicznych brzmień i klubowego transu, w niebanalnych aranżacjach – w instrumentarium grupy znajdują się m.in. flet i wiolonczela. Wokalista Abby Filou po pierwszym utworze przywitał LFOwską publiczność nieśmiałym "dzień dobry". 

Abby, fot. Konrad Kubuśka


Za to w graniu są niegrzeczni! Aż trudno uwierzyć, że to ich ostatni koncert podczas europejskiej trasy koncertowej - zmęczenia nie widać! Poprzedniego dnia grali na festiwalu w Glastonbury, dziś na LFO. Zwierzyli się, że granie w Oświęcimiu na LFO to sama przyjemność. Za kulisami wielokrotnie powtarzali, że jeszcze nigdy nie byli na tak świetnie przygotowanym festiwalu z tak doskonałą organizacją i opieką. „Było świetnie, niesamowicie się bawiliśmy. Mieliśmy ostatnio dużo koncertów, ale tuwszystko jest idealne i wszyscy o nas bardzo dbają, a to nie zdarza się często.. Wszyscy byli tak niezwykle mili, bardzo dobrze się bawiliśmy.” Mówili też , że identyfikują się z idea festiwalu i popierają zmiany wizerunku miasta poprzez granie i festiwal. „Możemy wrócić tu choćby jutro!” – zakończyli.

Koncert Edyty Bartosiewicz należał do bardziej oczekiwanych na tegorocznym LFO. Artystka, która w ub. roku powróciła po wieloletnim niebycie, rzadko koncertuje. Z jej wyjścia na scenę stadionu MOSiR ucieszyło się również niebo, na którym na chwilę pojawiła się malownicza tęcza. Artystka po każdym utworze nawiązywała kontakt z publicznością, która żywo reagowała na każde słowo: "Czy ktoś ma dzisiaj urodziny? - pytała Edyta ze sceny po piosence "Urodziny". Zgłosił się młody chłopak, Kacper. "Ta piosenka była dla Kacpra. Ile masz lat? Dwadzieścia? O Jesus!"Artystka zaprezentowała mieszankę nowych nagrań z największymi przebojami, których nie brakuje w jej dorobku. Część z nich ( np. „Jenny” czy „Szał”) zyskała nowe, zaskakujące aranżacje.

Edyta Bartosiewicz, fot. Konrad Kubuśka


„Umieściliśmy kilka rzeczy, które w ogóle nie są znane. I jeszcze w dodatku pozmienialiśmy aranżacje tych hitów, ale bardzo cieszę się, że z każdą piosenką zdobywaliśmy serca publiczności. Bardzo dziękuję za bis i dla mnie jest to niesamowite przeżycie. Z każdą chwila mam silniejszy wokal, bo wokal był problemem dla mnie przez 12 lat. Dzisiaj śpiewało mi się super, mocnym głosem i po prostu czułam się pewniej na scenie. Nasza droga jest dziwna. Nie gramy pomniejszych koncertów, pojawiamy się na wyjątkowych imprezach. To jest niezwykle wyzwanie – psychologicznie. Nie mam takiego obycia ze scena. Długo mnie nie było i gram tylko duże koncerty. Bardzo trudno, bo czasami trzeba się zmierzyć z publicznością, która może już nie pamięta Twoich piosenek, przekonać ją do siebie. Jest to wyzwanie , ale najważniejsze, ze koncert był fajny. Jestem bardzo zadowolona. Zespół zagrał fantastycznie. Było super”.

Artystka wspominała, że wychowała się na Claptonie.

„To jest dla mnie niezwykły zaszczyt. Właśnie udzielam wywiadu dla państwa, a w tle gra Eric. Oczywiście ja zaraz tam idę, staje w tłumie i słucham. Jest to dla mnie niezwykle przeżycie. Zagranie supportu przed Eric'iem Claptonem jest jak spełnienie marzeń z dzieciństwa. Ja się wychowałam na tej muzyce, wychowałam się na bluesie i nawet pozwalam sobie ostatnio coraz częściej mówić, ze jestem wykonawczynią bluesowo-folkowa. Dzisiaj zagraliśmy bluesa i wydaje mi się, ze ludziom ten klimat bardzo pasował.”

Eric Clapton to nie tylko jedna z największych gwiazd, jakie do tej pory zagrały na LFO, ale również jeden z najwybitniejszych żyjących muzyków rockowych na świecie. Ma rzeszę wiernych fanów, którzy, aby zobaczyć jego koncert, potrafią pokonać setki kilometrów. Brytyjski geniusz gitary czarował oświęcimską widownię nastrojowymi balladami, podczas akustycznej „Layli” oraz „Tears In Heaven” na stadionie MOSiR panowała intymna atmosfera, niczym w kameralnym klubie. Z kolei rockowe arcydzieła w rodzaju „Cocaine” czy „How Long” (zaśpiewane przez Paula Carracka) porwały tłum do spontanicznej zabawy. Clapton najczęściej przypominał jednak, że jest rasowym bluesmanem, wykonując z pasją takie standardy gatunku, jak „Hoochie Coochie Man” Muddy Watersa czy „Little Queen Of Spades” Roberta Johnsona. Żadnej przerwy, hit za hitem! Można było zapytać "How long has this been going on"? Weteran sceny - tak, ale w szczytowej formie absolutnego wirtuoza i artysty, przemawiającego do pokolenia za pokoleniem! 20 tysięcy osób zgromadzonych na koncercie głośnymi oklaskami domagało się bisu. Był - „High Time”. Po tym numerze, przy niesłabnącym entuzjazmie publiczności, koncert, a zarazem piąta edycja Life Festival Oświęcim dobiegły końca, pozostawiając fanów z pięknymi wrażeniami i wspomnieniami, nie tylko muzycznymi. Już za rok kolejna edycja festiwalu dla pokoju, kolejne wielkie gwiazdy, wyzwanie organizacyjne i zapewne również niezwykła satysfakcja, jak przy tej edycji...



Radiowa Trójka na Open'er Festival 2014


Już w najbliższą środę, 2 lipca, rozpoczyna się Open’er Festival – największa  plenerowa impreza muzyczna w Polsce. Program 3 Polskiego Radia, patron medialny przedsięwzięcia, zagości w Gdyni na całe pięć dni. Z radiowego studia festiwalowego nadawane będą relacje i audycje, otwarta zostanie również ciesząca się ogromną popularnością „Biblioteka Trójki”.

Nasza biblioteka na Open’erze przyciągnęła tłumy!Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, 1 lipca, Trójka zaprasza do wysłuchania „Programu Alternatywnego” (godz. 19.00-21.00), nadawanego z gdyńskiego InfoBoxu. Podczas audycji, w konkursie „ostatniej szansy”,  będzie można wygrać karnety na festiwal. Pierwszego dnia imprezy Trójka przeniesie się do studia na terenie lotniska Gdynia-Kosakowo, skąd nadawać będzie „Program Alternatywny” (2 i 3 lipca, godz. 19.00-21.00), „Fest Program” (4 lipca, godz. 13.00-14.00) oraz „Radiowy Dom Kultury” (5 lipca, godz. 12.00-14.00), a podsumowanie festiwalu w audycji „Zaraz wracam” (6 lipca, godz. 11.00-14.00). O spektaklach teatralnych prezentowanych podczas Open’er Festival opowie Barbara Marcinik w „Trójce pod księżycem” (3 lipca, godz. 0.00-2.00).



Działać będzie również „Biblioteka Trójki”, która zrobiła furorę podczas poprzednich edycji gdyńskiej imprezy. „Biblioteka”, mająca na celu popularyzowanie czytelnictwa, powstała z inicjatywy Trójki i Instytutu Książki we współpracy z  Alter Artem – organizatorem festiwalu. W „Bibliotece Trójki” będzie można nie tylko otrzymać wartościową książkę, ale też uczestniczyć w różnych konkursach i happeningach.

Nie zabraknie również spotkań z pisarzami. W AlterCafe będzie można porozmawiać z: Sylwią Chutnik (3 lipca), Ignacym Karpowiczem (4 lipca) i Małgorzatą Rejmer (5 lipca). Spotkania poprowadzi dziennikarz Programu 3 Michał Nogaś wraz z Szymonem Kloską z Instytutu Książki.


Soundedit’14 – Legendy, awangarda i roboty


„I Am The Sound”, czyli Międzynarodowy Festiwal Producentów Muzycznych Soundedit odbędzie  po raz szósty w Łodzi. Zagrają: Laibach, Karl Bartos, Lech Janerka, Patrick Wolf oraz John Cale. Nagrody Festiwalu – Człowiek ze Złotym Uchem - ponownie w trafią w ręce wybitnych producentów i artystów.

Soundedit to festiwal, który wyróżnia się na tle innych imprez. Stawiamy na jakość i unikatowość. Doceniamy artyzm i warsztat. Jak co roku chcemy uhonorować tych, którzy sprawiają, że produkcja muzyczna jako dziedzina sztuki wciąż się rozwija. Producent muzyczny to czasem zawód niedoceniany, lecz w misję Soundedit wpisana jest zmiana tego stanu rzeczy.

24-25 października, w Łodzi, w Klubie Wytwórnia spotkamy się po raz kolejny, by uczyć się od najlepszych, wymienić doświadczeniami, wyróżnić za pionierskie dokonania i wysłuchać wybornych koncertów.

Na szóstą edycję Festiwalu zaprosiliśmy prawdziwe legendy. W piątek zagra Laibach, który tym razem w swych industrialnych inspiracjach sięgnął po historię Polski. Po Słoweńcach wystąpi - Karl Bartos, prawdziwy muzyczny „Robot”. Fani Kraftwerk z pewnością znają na pamięć płyty, jakie Karl nagrał z tą legendarną, niemiecką grupą.

Karl Bartos
W sobotę, uroczystą Galę wręczenia statuetek „Człowieka ze Złotym Uchem” poprzedzą występy wysublimowanego Patricka Wolfa oraz mistrza słowa i dźwięku, jedynego i niepowtarzalnego – Lecha Janerki. Bezpośrednio po Gali wystąpi znakomity muzyk i producent John Cale – kolejne wielkie nazwisko, o przyjazd którego Festiwal zabiegał od samego początku swego istnienia. Cale to artysta, który wie, że słuchacze najbardziej oczekują… Czegoś nieoczekiwanego.

Zespół U2 znają pewnie wszyscy fani rocka, lecz nawet U2 musi mieć wsparcie kogoś, kto pomoże w realizacji płyt i koncertów. Dlatego na tegoroczny Soundedit zaprosiliśmy Howie'go B. Pracował z Bjork, U2 czy Tricky’m, wyprodukował wiele niepowtarzalnych singli i remiksów. Legendarny producent poprowadzi after party, które odbędzie się po wszystkich sobotnich koncertach.

Galę wręczenia nagrody Festiwalu – „Człowieka ze Złotym Uchem” – poprowadzi niezawodny Piotr Metz. Tym razem na scenę, po odbiór statuetek zaprosi: Howie’go B., Lecha Janerkę, Karla Bartosa i Johna Cale’a.

Lech Janerka
Hasło Soundedit’14 pozostaje bez zmian: „I Am The Sound”. Tak będzie mógł powiedzieć o sobie każdy, kto zechce razem z nami w Łodzi w ostatni weekend października poznawać tajniki pracy producentów muzycznych, wysłuchać prelekcji, uczestniczyć w warsztatach i dyskusjach panelowych. Nie ukrywam, że bardzo mnie cieszy fakt, że kto choć raz pojawił się na Soundedit powraca na nasz Festiwal co roku.

Z przyjemnością dziękuję tym, którzy wspierają naszą ideę i sprawiają, że Soundedit brzmi i ma się coraz lepiej: Urząd Miasta Łodzi, Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego, Ministerstwo Kultury, Narodowe Centrum Kultury, Klub Wytwórnia, szlachetne grono sponsorów i patronów, które z roku na rok się powiększa. Zaufanie, jakie nam zaoferowano to cenny kapitał.

I Am The Sound! – jestem brzmieniem. Jestem dźwiękiem. Jestem muzyką. Zapraszam na Soundedit, zapraszam do Łodzi.

Maciej Werk

Bilety na Festiwal Soundedit są już dostępne w sieci Ticket Pro
Karnet uprawnia do wejścia na wszystkie wydarzenia festiwalowe w tym na warsztaty
cena karnetu 1 lipca do 31 sierpnia - 100 zł
cena od 1 września - 120 zł.
Bilety na pojedyncze dni
od 1 lipca do 31 sierpnia - 60 zł
od 1 września - 70 zł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz